Społeczeństwo

Grzegorz Jaros, NIE POZNAJĘ…

Nie poznaję naszego miasta… nie poznaję ludzi… nie poznaję siebie…

Kraków… tętniący “życiem”, “głośny”, “pełny”… Do przepełnionych środków komunikacji miejskiej, do braku miejsc na parkingach, do zakorkowanych ulic, do tłumów przemieszczających się ludzi można się było przyzwyczaić i hmm polubić!

Choć przeważnie omijałem “tłoki”, szukałem ciszy i spokoju, to teraz widząc “puste” ulice, chodniki, zaczynam “tęsknić” za “dawnym” miastem! Widok nielicznych przechodniów rozmawiających ze sobą bez przywitań i z odwróconymi na bok głowami jest hmm “dziwny”… Otwieranie drzwi rękawami, łokciami wydaje się “śmieszne”… A ludzie stojący przed “sklepami” aby zrobić zapasy przypominają stare “czasy”… Przezorność, zły sen czy panika…? Tak, wiem, to ostrożność… UZASADNIONA, ale czy nie za późna…? Przecież higiena osobista powinna być wyuczona, a nie uczona w czasie “zarazy”…! Co robić, zamknąć się w domu i czekać?! Na ile, jak długo…?! A jeśli wszyscy tak postanowią, to kto w tym czasie będzie produkował, dowoził, sprzedawał nowe “zapasy” dla nich? A kto będzie leczył, uczył? Jak pomóc potrzebującym, gdy ma się świadomość, że na opakowaniach nawet nowych “produktów” mogą być zabójcze wirusy i niechcący ich zarazić…?

A to dopiero początek trudnej i długiej “wojny”. Żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. Wytrwamy wszystko! Wiara cuda czyni… A co będzie później? Zostanie skaza psychiczna i mozolne, dla większości zaczynanie od początku “układania życia”.

Polacy zawsze w trudnych chwilach są zjednoczeni. Teraz też, mimo szczególnej ostrożności jesteśmy solidarni i zdyscyplinowani. Kocham Polskę, Polaków i mój Kraków!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.