Poezja sensu stricto

Urszula Edyta Mastek, WIERSZE Z TOMIKU POEZJI „DREWNIANA KSIĘŻNICZKA”

Wejście w dorosłość … 

 

Biegnę do Ciebie

Gubię kapelusz z marzeń

Wieszam się na twojej szyi

Przykrywasz mnie prześcieradłem skóry

 

Paź królowej sięga po koronę drzewa

Kwitnące latawce

wiatr przechyla

chce porwać

za mocno

ziemia tuli się do korzeni

nie odlecą

 

Przyglądam się

twoja skóra – sztuczne tworzywo

wodoodporne

wrażliwe na temperaturę powyżej 100ºC

palce – długie ostre pręty

włosy – splątany zwój drutu

krwiobieg – błękitne przewody z przepływającym prądem

oddech – przesłaniające horyzont duszące opary

Otwieram szerzej oczy

twoje rzęsy – moje wczorajsze wachlarze

zmieniają się w pająki

wychodzą z powiek

schodzą z maskowatej twarzy

 

Uciekam

Osty pieszczą moje uda

Kałuże krwawnika brudzą białą suknię

Łąka maluje stopy na czerwono

Nie umiem wrócić

Jutro …

Jutro zobaczę to inaczej

 

 

 

Na granicy …

 

białe kraty

w oknach

białych pokoi

konfesjonały

pościelone łóżka

białe ołtarze

 

położyłeś ciało

zasnęły organy

wiatr

dotyka skórę

jak

oddech kobiety

układa

wieńce ze spalonych chmur

na ołtarzach

Centaury

metamorfoza

w konia

w człowieka

na łeb na szyję

łby rżą

głowy krzyczą

kopyta nie związane

skopią ściany

stłuką szyby

popędzą

na kopiec

dalej

cwałem w dal

można

koczować w górze

otwierać komety kluczem wiolinowym

w grocie

słyszeć – włosy aniołów – instrument szarpany

ucztować

gryźć ciepłe surowe mięso

palce lizać

zbudzić się …

 

białe kraty

w oknach

białych pokoi

konfesjonały

pościelone łóżka

białe ołtarze

 

Urszula Edyta Mastek – urodzona w Krakowie poetka. Debiutowała w Programie II Polskiego Radia wierszem Wejście w dorosłość w interpretacji Krzysztofa Kołbasiuka. Jest także wokalistką i autorką  piosenek. Kształciła się pod okiem prof. Ewy Turskiej-Żarów, wybitnej pedagog i kompozytorki. Koncertowała we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Niemczech. Jednak najbardziej owocną lekcją śpiewu był dla niej Internazionale Concorso “Giuseppe Verdi” Per Giovani Cantanti Lirici w Parmie.

Wejście w dorosłość to wiersz zaczynający się bardzo niewinnie – obrazem stęsknionej siebie pary kochanków. Miłosna tematyka szybko ustępuje jednak miejsca onirycznej, niepokojącej wizji rodem z filmu science fiction lub mrocznego fantasy. Ukochany z wiersza przypomina robota albo androida. Składające się z tworzyw sztucznych, drutów i prętów ciało to jednak nie koniec koszmaru. Z oczu robota wychodzą pająki, a uciekającą przed nimi dziewczynę ranią osty. Pomalowane na czerwono stopy budzą w tej sytuacji natychmiastowe skojarzenie z krwią. Cały utwór utrzymany jest w konwencji koszmarnego snu, zaczynającego się niewinnie i stopniowo odkrywającego swoje straszliwe oblicze. Być może tytułowe wejście w dorosłość kojarzy się autorce z takim właśnie nierealnym, koszmarnym snem?

Na granicy to kolejny utwór utrzymany w posępnej, onirycznej atmosferze. Biel i przywoływane na początku kraty, konfesjonały oraz ołtarze nieodparcie kojarzą się z kościołem. Jest to jednak zimna, nieprzyjemna i sterylna przestrzeń, a przywołane dalej ciało i milczące organy sugerują, że właśnie odbył się tu pogrzeb. Później wizja staje się jeszcze bardziej niepokojąca, dynamiczna, niezrozumiała. Autorka przywołuje mitologiczne centaury, zaraz potem anioły – postaci i obrazy wydają się splątane w jakimś szalonym tańcu wywołanym dziwną, nieziemską muzyką. Scena osiąga kulminację nieokreślonej grozy i absurdu podczas uczty, na której serwowane jest ciepłe surowe mięso, by gwałtownie skończyć się przebudzeniem. Wiersz, niczym refren, zamyka wers, który pojawił się na początku, być może sugerując, że szalony sen wcale się jednak nie skończył…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.