Święta

Agnieszka Czernik, „KALENDARZ ŚWIĄTECZNY 2018”

KALENDARZ ŚWIĄTECZNY 2018

31 października 2018r, Mohikanin ’76 ?

Jestem rocznik 1976. Mam wrażenie, iż jestem ostatnim pokoleniem, które zostało przez rodziców wychowane, a nie wyhodowane. Rodzice jeszcze poświęcali nam czas, jeszcze czytali książki i opowiadali bajki, zabierali gdziekolwiek, uczyli, co jest dobre, a co złe. Uczyli, że w kościele na mszy świętej zachowujemy się inaczej, a w piaskownicy koło trzepaka – inaczej, a znowuż u cioci na imieninach to zupełnie inna bajka. Kiedy rodzice szli z nami na basen lub na plażę nad morzem, to słychać było: „nie jesteś tutaj sam” albo: „nie jesteśmy tutaj sami”. Dzisiaj dzieci już tego nie słyszą. Kiedy jestem na basenie, w Spa i widzę, że nadciąga małżeństwo z dwójką lub trójką dzieci, to uciekam natychmiast, bo wiem, że zabawa dla mnie się skończyła.

Moja siostra, będąc nad morzem 3 lata temu, była jedyną osobą na całej plaży długiej i szerokiej, która jadła owoce. Pozostali plażowicze (dzieci + rodzice) zajadali się batonikami, goframi, frytkami i hamburgerami oraz popijali colą tudzież innymi gazowanymi pokolorowanymi świństwami. Najzdrowszą rzeczą były lody. Dobrze, że w pobliżu nie było działaczy WWF, ani Greenpeace, bo ruszyliby na pomoc wielorybom. Najwyraźniej nie muszę się bać o to, iż poczuję na plecach oddech młodego pokolenia. Nie dożyją. Wykończy ich cukrzyca, cholesterol, miażdżyca, serce oraz nowotwory. Słowa księgi psalmów na temat wyliczenia naszego wieku chyba ulegną dezaktualizacji: ”(…) miarą naszą jest lat siedemdziesiąt, a gdy jesteśmy szczególnie mocni – osiemdziesiąt”.

– Mamo, pójdziemy na Halloween ?

– Nie!

– Dlaczego?!

– Bo to nie jest polskie święto!

– Ale Mamo!

– Jessica! Brian! Uspokójcie się w tej chwili!

Przepiękny przykład hipokryzji rodziców i w ogóle hipokryzji dorosłych. Zauważamy, iż pewne święta, zwyczaje i tradycje nie są nasze, powinniśmy pielęgnować te nasze chryzantemy, znicze, gnanie na złamanie karku na cmentarz położony na drugim końcu Polski (nie mając czasu na spowiedź, mszę i przyjęcie komunii św., zwłaszcza przez 8 dni pod rząd), wspominanie dziadków i prababci, ale nie zauważamy, iż przez ostatnie 30 lat zmuszeni byliśmy wywrócić całe nasze życie do góry nogami i jeszcze na lewą stronę. Żyjemy inaczej, w innym tempie, w innym mieście i państwie, patrzymy inaczej, myślimy inaczej, czujemy inaczej. Nasze dzieci żyją w sposób, który nie przypomina naszego dzieciństwa, naszych bohaterów bajek. Imiona mogą być cudzoziemskie lub swojskie, ale otoczenie przenikające do mentalności o zdolnościach chłonnych gąbki pokazuje kalendarz, który dla nas jest egzotyczny, ale dla nich już bliski i zwyczajny. Wytłumaczenie sensu poszczególnych świąt wymagałoby wytłumaczenia różnicy między dobrem a złem, zrozumienia naszej tożsamości i uświadomienia własnej niekonsekwencji.

2 listopada 2018r, Wszystkie Święta razem w jednym rzędzie!

Tak jest, proszę państwa, bez hipokryzji. Oczywiście, w kalendarzu liturgicznym tego dnia mamy Zaduszki, wspominamy i pomagamy, jak możemy wszystkim duszom w czyśćcu cierpiącym za pomocą modlitwy (zwłaszcza różańcowej) oraz mszy. Jednakże w Galerii Handlowej (nie napiszę której, bo ja za darmo usług reklamowych nikomu tutaj świadczyć nie będę ) mamy już reklamy bożonarodzeniowe (wyklejone drzwi od windy na wszystkich piętrach plus 2 sklepy) oraz rogale marcińskie z myślą o nadciągającym Narodowym Święcie Niepodległości. Już od dzieciństwa zaczynamy odczuwać bliskość Bożego Narodzenia w drugiej połowie października i nic na to nie poradzimy, a ten cały Merkury – bóg handlu jedynie nam to pozwala wyrzucić z siebie na zewnątrz. Ponadto początek oczekiwania i przygotowań na Boże Narodzenie poplątany z dniem 11 listopada i dniem św. Marcina nie jest wcale taki przypadkowy. Porównajmy adwent protestantów, katolików i prawosławnych.

Protestanci mają z nami, katolikami wspólną nazwę tego okresu – adwent i wspólny czas (przynajmniej pod względem liturgicznym) – cztery niedziele przed Bożym Narodzeniem. Różnica w dekoracjach – protestanci (świat przede wszystkim anglosaski + niemiecki) ustawiają je jak najwcześniej, aby 26 grudnia lub najdalej po 1 stycznia wszystko usunąć bez śladu. Czas na kolędy również mają w adwencie, aż do 25 grudnia.

W Niemczech zachował się Martinstag (11 listopada) – dzień, w którym dzieci z kolorowymi lampionami obchodzą miasto w procesji i śpiewają pieśni. Dzieci + latarnie = adwent. Do Bożego Narodzenia mniej więcej 40 dni.

Właśnie, tak! My, katolicy obchodzimy teraz skróconą wersję adwentu (4 niedziele poprzedzające 25 grudnia), ale kiedyś tak nie było, mieliśmy 40-dniowy adwent, który właśnie zaczynał się pochodem w dniu św. Marcina. Jeżeli chodzi o dekoracje oraz kolędy, to stosujemy zasadę: im później tym lepiej, cieszymy się nimi od Wigilii do 2 lutego.

Prawosławni zachowali 40-dniowy okres oczekiwania na Boże Narodzenie, tylko że u nich nie nazywa się on Adwentem, lecz Postem Filipowym, zaczyna się pod koniec listopada (na 40 dni przed 7 stycznia – Bożym Narodzeniem według kalendarza juliańskiego, czyli od 28 listopada). Kolędy można śpiewać już od 28 listopada.

3 listopada 2018r, dzień św. Huberta, Darz bór!

Bez hipokryzji po raz drugi. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ustrzelenie pojedynczej, ściśle wyznaczonej sztuki zwierzęcia w ściśle oznaczonym czasie, zwanym piątą porą roku, ma być mordowaniem zwierząt, natomiast codzienne seryjne uśmiercanie kurczaków, świń, kaczek i gęsi, a przedtem jeszcze trzymanie ich w nieludzkiej ciasnocie i faszerowanie antybiotykami takowym mordowaniem nie jest. Jest humanitarnie oraz higieniczne?

Św. Hubert właściwie powinien być obchodzony w Wielki Piątek, albowiem tak bardzo uwielbiał polowania, iż w tym właśnie Dniu Męki Pańskiej zabrakło go w kościele…

4 listopada 2018r, niedziela wyborcza – II tura, Moja przynależność partyjna

Od zawsze, a w każdym razie od wczesnej młodości należę do partii ZR. Zdrowy Rozsądek.

Szalenie niepopularna partia, bez jakichkolwiek szans na zwycięstwo albo chociażby przekroczenie progu wyborczego. W dodatku całkowite zero zdolności koalicyjnej. Wbrew temu, co twierdzi cała klasa polityczna (od prawej do lewej) kompromis wcale nie jest synonimem zdrowego rozsądku i pragmatyzmu. Zdrowy rozsądek nie idzie na kompromis z niczym i z nikim. Zdrowy rozsądek nienawidzi kłamstwa; powiem więcej: jest weredykiem. Nie umie pójść na kompromis i uznać za rozsądne czyny i słowa kłócące się z rzeczywistością oraz zaprzeczające faktom. Kłamstwo nie jest rozsądne i propaganda nie jest zdroworozsądkowa. Niezgodność między tym, co widać w telewizji a tym, co widać w naszym domu i za naszym oknem to coś, co zdrowy rozsądek wyczuje na kilometr i nie chce z tym mieć nic wspólnego.

Zdrowy rozsądek nie przykleja nikomu etykietek, bo zna realia tego świata aż za dobrze. Nikt nie jest raz na zawsze dobry, ani raz na zawsze zły. Nikt nie ma dożywotniej racji, ani też nie popełnia wyłącznie samych błędów. Ci sami ludzie wpadną jednego dnia na genialny pomysł, zaś w przyszłym roku wpadną na pomysł, który zniweczy wszystko.

2 grudnia 2018r, I niedziela adwentu, O Tannenbaum

Wiem, że za wcześnie na ubieranie choinki. Teoretycznie powinna być ubierana w Wigilię o poranku. Znowu ta hipokryzja! Wszyscy wiedzą, że nie da się w ciągu jednego dnia od godziny 8 rano do godziny 16, może 17, ubrać choinki, przygotować 12 potraw wigilijnych, posprzątać całego domu i jeszcze zrobić się na bóstwo. Nie ma potrzeby zatem, aby dłużej utrzymywać to kłamstwo szkodliwe dla wszystkich, zwłaszcza dla kobiet, bo wpędzające je we frustrację tudzież nerwicę bożonarodzeniową. Oczywiście, nie polecam falstartu, czyli ubierania choinki przed Andrzejkami. Można odwołać się do zdrowego rozsądku i ubrać choinkę w ostatnią, 4 niedzielę adwentu. Na razie skupmy się na wybieraniu i kolekcjonowaniu ozdób. Dla zdrowia psychicznego polecam kalendarz adwentowy. Nie, nie chodzi o to, aby codziennie zjadać po jednej czekoladce, ale o podzielenie wszystkich prac Herkulesa na malutkie, codzienne kawałki. Przez dwadzieścia parę dni pod rząd wykonujemy dwadzieścia parę rzeczy – po jednej na każdy dzień.

O Tannenbaum (O Christmas Tree) to urokliwa niemiecka piosenka o choince. Dobrze ją „wziąć na warsztat” już od pierwszego dnia adwentu. Nie przytaczając całego tekstu, piosenka opowiada o tym, iż choinka jest cała zielona pomimo zimy oraz niesprzyjających warunków atmosferycznych, jest piękna nie tylko w letni czas, ale także, kiedy wszystko (wydawałoby się) sprzysięgło się przeciwko niej, a na koniec następuje morał, iż jej strój może nas wiele nauczyć. Zatem, im gorzej i ciemniej wokół nas, im zimniej i wietrzniej, tym usilniej spoglądajmy w górę, w poszukiwaniu światła. Bądźmy coraz bardziej nieugięte i wytrwałe, cierpliwe i dobre na przekór wszystkiemu dokoła. Nie dajmy się złamać ani zniszczyć. Bądźmy wiecznie zielone ze swoim niewzruszonym optymizmem, nadzieją i radością, znajdźmy w sobie siłę przezwyciężającą wszystko.

4 grudnia 2018r, św. Barbary,

Polecam Madonnę Sykstyńską vel Madonnę Drezdeńską Raffaella Santi, gdzie możemy ujrzeć przepiękną blondynkę – Świętą Barbarę. Już żadnej innej św. Barbary nie będziecie chcieli oglądać.

6 grudnia 2018r, św. Mikołaja – cudotwórcy

Idealny dzień, aby napisać prawdziwy list (będący litanią błagalną?) do prawdziwego świętego Mikołaja – cudotwórcy, jak zawsze dodają prawosławni. Dzięki Dziadkowi Mrozowi i swojej pomocnicy – Śnieżynce przychodzącym z prezentami i słodyczami w sylwestrową noc, św. Mikołaj w Cerkwi prawosławnej funkcjonuje w swoim własnym świecie oderwanym od komercji, pod swoim własnym wizerunkiem i ze swoim prawdziwym miejscem pochodzenia (Myra, nie biegun północny) oraz całym życiorysem.

Zalety modlitwy do prawdziwego świętego Mikołaja: można poprosić o prezenty, których nie można dostać w sklepie (np. zdrowie) oraz nie trzeba się w niczym ograniczać. Nasza lista życzeń może nie mieć końca, bo to prawdziwy święty, a oni mogą wszystko.

Santa Claus is coming to town… miejmy nadzieję, że nie tylko do miasta, ale też do naszego domu, do naszego życia i życia wszystkich, których kochamy oraz wszystkich, którzy wyświadczyli nam jakiekolwiek dobro w życiu.

9 grudnia 2018r, II niedziela adwentu

Modlitwa za kościoły na Wschodzie. Słusznie, dobrze pomyśleć o tych bohaterach narodowych i ich potomkach, którzy TAM zostali, o tych wszystkich ludziach, którym przez siedemdziesiąt parę lat istnienia Związku
Radzieckiego nie dane było cieszyć się swobodą wiary, nie dane było przeżywać adwentu ani Postu Filipowego, nie dane było śpiewać kolęd ani myśleć o Bożym Narodzeniu, Zbawicielu kładącym kres ciemności i czeluściom piekielnym, aniołach wyśpiewujących:
Gloria in Excelsis Deo, nie dane było spotkać ludzi dobrej woli… Teraz muszą zaczynać od nowa, od początku, nie mając niczego, oprócz kłębowiska myśli w głowie.

16 grudnia 2018r, III niedziela adwentu, Ding Dong

Niedziela Gaudete, cieszmy się zatem, już bliżej jest niż dalej. Najwyższy czas ułożyć listę gości na Wigilię, na pierwszy i drugi dzień Bożego Narodzenia. Nie, nie chodzi o porady na temat idealnych Świąt rodem z kolorowego poradnika dla pań. Chodzi o to, aby naszej tradycji uświęconej hipokryzją, nie stało się zadość! Abyśmy usłyszeli DING DONG! maksymalną ilość razy przez trzy wieczory pod rząd, aby drzwi naszego domu się nie zamykały i ani jedno miejsce nie pozostało fikcyjnie puste z umownie przygotowanym talerzem dla zmyślonego zdrożonego wędrowca.

Ponoć w prawdziwym domu ściany się rozsuwają. Ilość miejsca w naszym domu i pryz naszym stole – przynajmniej w tych dniach – niech będzie alegorią naszego serca i stanu umysłu.

Dwa tysiące osiemnaście lat temu oni też usłyszeli DING DONG! u drzwi. Ci ludzie w Betlejem. I nie otworzyli. Co najwyżej uchylili nieco drzwi, aby zorientować się o co chodzi, ale nie wpuścili do środka, nie było miejsca. Odrzuceni przez tubylców, Maryja z Józefem i maleńkim Jezusem, skazani zostali na grotę lub – jak woli kolęda – na mizerną, cichą, stajenkę lichą, wśród bydła. Jak się okazało, nieważne gdzie, ważne w jakim towarzystwie. Impreza przeniosła się do nich: przylecieli aniołowie, ze swoimi nieziemskimi śpiewami o Chwale na wysokości Bogu i pokoju na ziemi dla ludzi Jego upodobania (czytaj: ludzi dobrej woli), przyszli pastuszkowie, zwierzęta złożyły pokłon, gdyż okazały się mądrzejsze od ludzi, a Mędrców ze Wschodu z ich darami przyprowadziła gwiazda, oświetlając drogę (Był to kometa? – Mickiewicz).

Wnioski praktyczne: nigdy nie wiadomo, jaką znajomość i z kim tracimy, jeżeli zamkniemy się w swoich ciasnych pomieszczeniach i ciasnych głowach. Nie wiadomo, co i kogo zaprzepaściliśmy, jaką przyszłość mogliśmy mieć przed sobą. W ekonomii to się nazywa koszt utraconych możliwości. W tym konkretnym przypadku – wigilijnym, metafizycznym – koszt ten może być nieobliczalny, nieprzeliczalny i nie do oszacowania. Może przeważyć na szali wartość całego naszego życia.

23 grudnia 2018r, IV niedziela adwentu, All I want for Christmas is You

Jeszcze tylko jeden dzień, jak zapowiedziałam na początku adwentu – ubieramy choinkę przy dźwiękach bożonarodzeniowych hitów wszechczasów. Wszyscy wiedzą, że jak Mariah Carey zaśpiewa, to nie ma mocnych… Dowiadujemy się, że tak naprawdę nie chcemy i nie potrzebujemy gadżetów w stylu choinek, bombek, łańcuchów, świętego Mikołaja, Gwiazdora, Gwiazdki, Aniołka i prezentów, nie potrzebujemy Białych Świąt, ani Zimowej Krainy Czarów, ani nawet renifera z czerwonym nosem. Potrzebujemy wyłącznie Miłości. W piosence jest mowa o ukochanym; bohaterka marzy, aby to właśnie u jego boku spędzić Boże Narodzenie. Niekoniecznie musi chodzić o namiętność czy też miłość przez małe „m”, ale także Miłość. Potrzebna jest nam Miłość, Miłosierdzie Boże, potrzebny Zbawiciel, Jego opieka, Jego prezenty, czyli wszystko to, co dla nas przeznaczył, wszystkie Jego Błogosławieństwa i Dary, cała nasza Przyszłość i całe nasze Przeznaczenie. Jego Siła i Moc na każdym naszym kroku i w każdym geście, w każdej minucie.

24 grudnia 2018r, Wigilia, Wśród nocnej ciszy

Popkultura pod postacią Czerwonych Gitar ma rację. Ten dzień faktycznie liczy się od zmroku. Oczywiście, to nie znaczy, iż wstajemy o 16:30. Już od wigilijnego poranka wykonujemy przez cały dzień mnóstwo czynności, ale cały czas jak we śnie, w letargu, jakbyśmy tańczyli chocholi taniec. Wiemy, że naprawdę zacznie się, kiedy zapanuje ciemność i pojawi się pierwsza gwiazda. Czekaliśmy na ten moment. Czekaliśmy na moment rozpoczęcia wieczerzy przez cały adwent i czekaliśmy na północ od wielu tysięcy lat – na przyjście Zbawiciela.

25 – 26 grudnia 2018r, Boże Narodzenie

Jakie będzie to Boże Narodzenie? Czy osiągniemy błogostan? Czy poczujemy Magię tych Świąt czy jednak Miłość? Jakie prezenty dostaliśmy w pierwszej kolejności od świętego Mikołaja – cudotwórcy, a potem od samego przychodzącego na świat Zbawiciela?

To zależy wyłącznie od nas samych i naszych myśli, słów i czynów być może ostatnich tygodni (adwentu), a być może całego ostatniego roku. Zbieramy owoce naszych wysiłków, także duchowych i emocjonalnych. Zależy od siły naszej wiary, nadziei i miłości, od Emmanuela – Boga z nami, z każdą chwilą naszego życia, z każdą reakcją, działaniem, znakiem, zachowaniem, zamiarem, intencją, zamysłem, planami, projektami i przedsięwzięciami. Jest odpowiedzialny za nasze natchnienia, inspiracje, olśnienia, wyobrażenia. On jest sensem tych Świąt i całej naszej Przyszłości.

Agnieszka Czernik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.