Świat Dziecka

Agnieszka Czernik, TRUDNE DZIECKO

Zazwyczaj pojęcie: „trudne dziecko” wywołuje w nas skojarzenie półdiablęcia weneckiego, umorusanego jak nieboskie stworzenie, wybijającego szyby sąsiadom, które najprawdopodobniej nie przejdzie do następnej klasy /same jedynki z góry na dół/, a co najwyżej może zostać karnie przeniesione do klasy równoległej. „Dzieje duszy” spisane przez Małą Teresę na prośbę matki Agnieszki od Jezusa /będącej w życiu prywatnym Świętej – starszą siostrą Pauliną/ ukazują nam sprawy w nieco innym świetle.

 Święta Teresa z Lisieux najbardziej życzyła rodzicom… śmierci: „O! jak bardzo bym chciała, żebyś umarła, moja biedna Mamusiu!”, aby poszli do nieba, bo przecież tylko po śmierci można tam pójść… O niektórych dzieciach zwykło się mawiać z przekąsem, że są grzeczne tylko wtedy, kiedy śpią. O biednej Teresce nawet tego nie można było powiedzieć! W nocy była jeszcze bardziej ruchliwa niż w dzień, zrzucała wszystko z łóżka i uderzała głową jego brzeg, więc przywiązywano ją na noc mnóstwem sznurków. Kiedy podczas zabawy coś działo się nie tak, jak chciała, dostawała ataków furii, uważając, że wszystko stracone.

Trudne dziecko ma ogromne wymagania, wybiera wszystko – sytuacja dotyczy nie tylko zabawek po starszej siostrze Leonii, ale również rozmyślań o stopniach świętości i duszy: nie chce zostać świętą połowicznie, nie obawia się cierpienia, lecz zachowania własnej woli, wybiera wszystko, czego Bóg chce. Nie umiała bawić się lalką, za to nie miała kłopotu z przejściem do następnej klasy: „Mam piątki bez minusa (…)”; początkowo uczona w domu przez starszą siostrę Paulinę /późniejszą przełożoną w Karmelu – matkę Agnieszkę od Jezusa/, co roku odbiera nagrodę i wieniec. Nie przeszkadza jej nawet to, iż ciągle choruje /chorowała każdej zimy, „ (…) w lecie byłam kilka razy chora na serce”/. Kiedy w wieku 8,5 roku rozpoczęła naukę na pensji u benedyktynek, umieszczono ją od razu w klasie z 13- i 14- letnimi uczennicami, od których zazwyczaj okazywała się lepsza /”prawie zawsze pierwsza w klasie”/. Wydawać mogłoby się, iż Mała Teresa /porównująca siebie do białego kwiatka w „Dziejach duszy”/, powinna uwielbiać szkołę, jednakże było odwrotnie: wspomina 5 lat spędzonych na pensji jako najsmutniejsze w swoim życiu. Uzbrojona w umysł, wiedzę, umiejętności i wyjątkową pamięć, całkowicie bezbronna wobec złośliwości i zazdrości ze strony innych, nieśmiała i delikatna, nie umiała się bawić jak inne dzieci, usiłując je tylko naśladować bez powodzenia zresztą, nudziła się w ich towarzystwie.

Rodzicom trudnego dziecka nie pozostaje nic innego, jak cierpliwe trwanie przy nim i jego postanowieniach, wspieranie go w poczynaniach, prowadzących do obranego celu, połączone z trudnym do zaakceptowania faktem, iż TAKIE dziecko po prostu „wie lepiej”, dlatego też jego upór bywa niezłomny i niezwyciężony. Ojciec Małej Teresy /matka zmarła, gdy Święta miała 4 lata/, określany przez nią jako: „Niezrównany Tato”, „Król Francji i Nawarry”, stał niezłomnie przy swej 14-letniej córce wszędzie i przed wszystkimi kolejnymi szczeblami kościelnymi, sprzeciwiającymi się jej wstąpieniu do Karmelu ze względu na młody wiek: proboszczem parafii św. Jakuba, wikariuszem generalnym biskupa, biskupem Bayeux, stając zawsze po stronie Teresy, wreszcie zabierając ją na pielgrzymkę do Rzymu, aby mogła prosić o zgodę papieża Leona XIII. Święta Teresa z Lisieux, łamiąc zakaz przemawiania do Leona XIII, przeciągając audiencję, prosi o łaskę wstąpienia do Karmelu w piętnastym roku życia, nie dając się zbyć argumentami podszeptywanymi Ojcu Świętemu, iż „sprawa jest właśnie rozpatrywana” i „będzie tak, jak zechcą przełożeni”; uzyskuje zapewnienie wstąpienia „jeśli Dobry Bóg tego zechce”, po czym w swym niezłomnym uporze zostaje wyniesiona z audiencji przez dwóch gwardzistów, gdyż nie można jej było oderwać od posadzki i stóp… samego papieża. Był 20 listopada 1887 roku.

Trudnemu dziecku nie wystarczy do szczęścia daleka, zagraniczna podróż, chociażby była pierwszą w życiu, ze wszystkimi zabytkami i wspaniałościami; skomplikowane dziecko nawet w takiej sytuacji potrafi znaleźć defekty w mentalności odwiedzanego kraju: św. Teresa z Lisieux akcentuje swój brak zrozumienia dla pogardy, z jaką są traktowane kobiety we Włoszech i łatwości, z jaką grozi im się ekskomuniką: „Nie wchodźcie tu… Nie wchodźcie tam, bo będziecie ekskomunikowane”, podkreślając jednocześnie, że to przecież kobiety bardziej kochają Boga niż przeważająca większość mężczyzn, to one właśnie w Wielki Piątek pobiły na głowę swą odwagą apostołów, ocierając twarz Zbawiciela, stojąc pod Krzyżem, stawiając czoło zniewagom żołnierzy.

W pierwszych dniach 1888 roku, późniejsza Święta rozsławiająca Lisieux na cały świat, otrzymała wiadomość, iż będzie mogła wstąpić do Karmelu po Wielkim Poście.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.