Filozofia

Oktawia Galbierska, IDEA WŁADZY

“Władza jest służbą. Władanie, to znaczy służenie. Pierwsza miłość władcy, to miłość ku tym, nad którymi władzę sprawuje. Gdyby tak było, gdyby ta wielka prawda chrześcijańska nareszcie weszła w życie, gdyby władza była moralna, gdyby zasady urzędowania kierowały się etyką chrześcijańską, jakże inaczej wyglądałoby życie i współżycie, praca i współpraca.”

Jan Paweł II

 

Powyższy cytat może wywołać zdziwienie. Kto z nas czuje się kochany przez władzę? W ilu domach wprowadza się proponowaną tu etykę? Które instytucje czynią z niej tzw. dobrą praktykę? Władza jako służba, ta, o której mówił Papież Polak, to idea, która rzeczywiście mogłaby zmienić oblicze świata. Samo kierowanie się miłością, w przeciwieństwie do podążania za własnym interesem, pragnieniem kontroli, udogodnień, sławy czy pieniędzy – byłoby rewolucyjnym podejściem do władzy. Czym mogę ci służyć? Czego potrzebujesz? Jak ci pomóc? Co mogę dla ciebie zrobić? – często słyszymy takie pytania od osób, które mają nad nami władzę? A co najważniejsze, ile razy sami je wypowiadamy? O tak, mamy okazję, żeby to robić. Gdzie rozpoczyna się panowanie człowieka? Już w domu czy szkole. Rodzice nad dziećmi, nauczyciele – nad wychowankami, zwyczajowo starsze rodzeństwo nad młodszym, silniejsi nad słabszymi. W wielu domach zwycięzca przysłowiowej „walki o pilota” faktycznie miał wpływ na kształt rodzinnej rozrywki przed szklanym ekranem. Jeśli to byłeś/ byłaś Ty, to czy Twoimi wyborami kierowała miłość do innych domowników? Lekcja, którą dziecko może wynieść z powyższej sytuacji: posiadanie władzy sprawia, że inni się podporządkowują. Kolejną wiedzę o omawianym temacie łatwo zdobyć w szkole. Chcę tu przywołać stres związany z oczekiwaniem na wyczytanie nazwiska do odpowiedzi; z usłyszeniem wyroku w sprawie, dajmy na to, szkolnej bójki; na przydział roli w sztuce teatralnej; na uwagę w dzienniku i telefon do rodziców. A co, jeśli to będę ja, jeśli to nie będę ja, jeśli wpisze, nie wpisze, zadzwoni, nie spodoba się jej?… Lekcje druga i trzecia: władzy należy się obawiać, władzy należy się podobać. Z osobami decyzyjnymi w naszej sprawie spotykamy się w bardzo wielu okolicznościach: w urzędzie, przychodni, na uczelni, dworcu. Efekt, który chcemy uzyskać, generuje w nas konkretne działania: prośby, czasem błagania, (hiper) uprzejmość, okazywanie stoickiej cierpliwości, niekończące się podziękowania; po prostu wiemy, że nasze powodzenie jest zależne od nastroju i usposobienia drugiej strony. Pomyślmy w tym miejscu również o sytuacjach, w których sami decydujemy o drugim człowieku; może o tych, w których z satysfakcją czegoś odmówiliśmy. Lekcja szósta: władza to panowanie; nawet, jeśli ograniczone i w drobnej rzeczy, to jednak panowanie nad zależną jednostką. Każdy jest władcą. Przede wszystkim samego siebie, swojego światopoglądu, moralności – obyśmy to dobrze wykorzystywali, kochając najpierw poddanych. Może czas na zmianę myślenia o władzy, na weryfikację i oczyszczanie intencji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.