Grzegorz Jaros, IMPRESJE WIOSENNE

Nareszcie doczekaliśmy się prawdziwej wiosny. Prawdziwej, bo co z tego, że w kalendarzu już istniała, kiedy za oknem nie było jej widać. Teraz mamy już długie, ciepłe dni i powoli kiełkującą “zieleń” traw i drzew. Natura w cudowny swój sposób budzi się z zimowego letargu. Niedługo objawi swoje najpiękniejsze oblicze- różnobarwny koloryt kwitnących drzew. Pewnie wielu wypatruje tego fantastycznego “zjawiska”. Ale nie musimy wytężać wzroku, to będzie samo nieświadomie przyciągać uwagę. Po ponurej szarzyźnie, naturalne “żywe” barwy. I to uśmiechające się do nas coraz dłużej i śmielej słoneczko… Aż chce się “żyć” i… obcować z przyrodą! A najlepszą na to metodą jest spacer! Taki przed siebie, bez celu, pośpiechu… z głębokimi wdechami wiosennego, świeżego powietrza i autentycznym zachwytem nad malarskimi zdolnościami “matki natury”…Taki zdrowy dla ciała i relaksujący duszę… Spacery familijne w rodzinnym gronie powinny zacieśniać więzi. Przyjacielskie spacery ze znajomymi w atmosferze konwersacji. Romantyczne schadzki narzeczonych. Spacerologia 🙂 A samotne spacerki są najlepsze do rozmyślań i wspomnień… Kwiecień zaczyna się zawsze wesołym prima aprlis-em. Ale nie każdy kwiecień toczył się radośnie… Np 2.04.2005… 10.04.2010…te daty chyba każdy pamięta i nie zapomni, co się wtedy wydarzyło… Teraz po tych smutnych faktach różnie się o “tym” mówi-nie. Nie będę się zagłębiał w “tematy”! Chciałbym tylko przypomnieć, jak wspaniale w obliczu tych tragedii potrafiliśmy się zjednoczyć… bez względu na wszystkie dzielące nas różnice byliśmy RAZEM… Żałuję, że tylko przez chwilę!!! Takie są wiosenne, moje refleksje -raz burzowe, ale częściej słoneczne.