Święta

Grzegorz Jaros, SUWALSZCZYZNA – DOM NA KRAŃCU ŚWIATA

Myślimy o zbliżających się świętach. Składamy sobie życzenia i pytamy jak spędzimy te dni, gdzie powitamy Nowy Rok. Większość z nas odpowiada: tradycyjnie w domu w rodzinnym gronie. Gdy odpowiadam, że pojadę na Suwalszczyznę do znajomych myślą, że żartuję. Tak daleko i do obcych ludzi? Tak! Bo uważam ten rejon za najpiękniejszy w Polsce, a moich znajomych traktuję jak swoją rodzinę… Co mnie tam tak przyciąga? Nie wiem. Samo przyszło i zagnieździło się głęboko w duszy… Może dlatego, że są znaczną cząstką mojego życia… Utrzymujemy kontakt od “zawsze”, wzajemnie dzielimy się troskami i radościami codzienności. To, że mieszkamy na przeciwnych krańcach Polski nam nie przeszkadza. Dziś w dobie telefonów komórkowych i internetu to żaden problem, ale zaczynaliśmy od listów i świątecznych kartek okolicznościowych, które “szły” bardzo długo…

Gdzie “leżą” Suwałki, chyba każdy wie, kto hmm słucha i ogląda prognozy pogody: najzimniej będzie na Suwalszczyźnie. Jednak mało kto kieruje wzrok na Polski Biegun Zimna, bo większość lubi “ciepełko”. Ale czy aura jest ważna, kiedy czujemy się tam swobodnie? Nie ma tłumów turystów – można spokojnie wędrować “swoimi drogami” wśród lasów, jezior, jeziorek i oczek wodnych, które nieoczekiwanie pojawiają się po deszczach i po kilku suchych dniach znikają bez śladu… Kto nie lubi spacerów, może “przebierać” między stanicami kajakowymi a rowerowymi, które oferują spływy i wycieczki bajkowymi, bo naturalnymi szlakami! A gdzie lasy i woda, tam są grzyby i ryby – raj dla wędkowania i grzybobrania w cudownych “dziewiczych” krajobrazach. Jadąc autem przez Suwalszczyznę odnosi się wrażenie, że są tu tylko Parki Krajobrazowe i Rezerwaty Przyrody… i wszystkie hipnotyzują, aby się zatrzymać i je obejrzeć! I gdy już usatysfakcjonowani przemierzamy tę drogę, wówczas przejeżdżamy przez malownicze miasteczka, które “kuszą” aby zwiedzić zabytkowe kościoły, cerkwie, synagogi, meczety, domy modlitwy i miejsca pochówku zmarłych rożnych wyznań. Będąc tutaj lubię nie planować turystycznych atrakcji. Ruszam spontanicznie przed siebie, tak w “ciemno”, a gdy zabłądzę, wówczas zatrzymuję się w jakiejś małej wiosce. Tylko psy pilnują obejść, głośno ujadając. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, każdy zajęty jest swoimi codziennymi zajęciami… Gdy już mnie “odkryją”, podejdą do płota (jak Kargul i Pawiak) i życzliwie (choć z początku nieufnie) swoim pięknym, śpiewnym akcentem wytłumaczą gdzie się “odnalazłem”, i która droga dokąd prowadzi… Nie potrafią tylko odpowiedzieć na pytanie: czy w okolicy jest coś ciekawego do obejrzenia? Najczęściej słyszę: panie, tu na tym “zadupiu” nic nie ma, wszystko jest normalne, tzn. tam w krzakach za pagórkiem czasem widać obcych ludzi, ale czego tam szukają, nie wiadomo, bo tam przez bagna rzeczka płynie (np. Dolina Rospudy) a nieopodal leży kupa dużych kamieni (np. Głazowiska…), nie wiem, po co tam wybudowali taką dużą “ambonę” (taras widokowy), a pan z Krakowa (wiedzą po rejestracji i krakowskiej gwarze) tam jest co zwiedzać!!! SWEGO NIE ZNACIE, CUDZE CHWALICIE – tak, to częsty motyw moich rozmów z suwalską “Rodziną”… Oni mnie, mieszkańcowi Nowej Huty, opowiadają co zwiedzali w Krakowie i okolicach, a ja lajkonik od urodzenia zachwalam uroki ich terenów. I wtedy śmiejemy się, że lepiej znamy obcy teren niż swój, bo hmm to prawda!

A próbowaliście kiedyś prawdziwego suwalskiego kartacza? Pycha! A po nim na deser sękacza? Heh już nie mogę doczekać się, kiedy dotrę na “moją” Suwalszczyznę…! Nie potrafię opisać tego cudu natury (więcej i ciekawszych informacji można poszukać w internecie). O jeziorach Hańcza i Wigry słyszał chyba każdy, a o jeziorze Bolesty? Augustów, Suwałki, Olecko (na granicy Suwalszczyzny), Sejny – zapewne wszyscy znają, a Raczki (jak cukierki), Dowspuda (wart Pac pałaca a pałac Paca), Bakałarzewo (bunkry)? Malkontenci powiedzą, że są w Polsce piękniejsze miejsca – nie zaprzeczam, bo piękna jest nasza Polska cała! “Pocieszam” się tym, że mam takie samo zdanie o fenomenie Suwalszczyzny jak hmm… Karol Wojtyła, który lubił tu bywać… “ślady” Jana Pawła II możemy znaleźć np w Sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej w Studzienicznej…

Zdrowych, spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz do siego 2018 roku!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.