Język

Nie ilość wypowiadanych słów…

Tekst: Maria Aleksandra Mleczko

 

Każdy z nas pamięta i w sercu zachowuje najpiękniejsze słowo usłyszane od bliskiej sercu osoby! Dotyka kartki papieru ze słowem napisanym przez ukochaną osobę… To pamiątki, to wspomnienia.

Tyle słów człowiek wypowiedział. I co? Czy już wszystko? Można wypowiadać setki słów, a nie mieć dotarcia do odbiorcy. Tak jest w życiu, że trzeba uczyć się wypowiadać słowa, dobrze wiemy ile trudu emocjonalnego i fizycznego kosztuje słowo z serca wypowiedziane, napisane… Jest ono twórcze, trwa w czasie i w przestrzeni, pamięci a nawet podświadomości. Słowo powstaje w sercu, by potem, ubrane w pojęcie wybrzmiało z odpowiednim natężeniem głosu, akcentem. Słowo ma sens gdy niesie życie. Słowa „eleganckie”, dobre, serdeczne, przekazywane przez dotyk lub szeptane do ucha, do serca… tak, to ma sens.
Inna sprawa, że dziś, w dobie pisania i komunikacji elektronicznej stajemy się wtórnymi „niemowami”, bo urządzenie techniczne kopiuje litery, słowa. Kiedy napiszesz i już prześlesz słowo, a potem serce Ci wali, bo to nie tak miało być, to cóż dopiero, jeśli pomylisz znaki interpunkcyjne?! O jej! Ale już słowo stało się faktem!

A gdzie wyraz twarzy, życzliwy uśmiech, łza w oku, ton głosu, a to przecież cała Ja! Dokąd dążymy w tej wariacji teleanomalii! Nie spotyka się człowiek z człowiekiem, spojrzenie ze spojrzeniem, serce z sercem… Absurd dzisiejszych czasów! No właśnie, dokąd nam tak spieszno? Każdy wyścig ma metę! Po co? Jaki sens? Na to trzeba sobie odpowiedzieć…
Ważne kto mówi i jak mówi, czy się uśmiecha, czy przez zaciśnięte zęby, czy ze łzą. Słowo na papierze może leżeć w szkatułce, w drogiej kopercie, a słowo w komórce czy w skrzynce elektronicznej kasujesz, czasem ktoś je sprofanuje, wykradnie…
Szanujmy dar wypowiadania słów i obdarowujmy się nimi nawzajem.

 

Maria Mleczko

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.