Społeczeństwo

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie…

Tekst: Grzegorz Jaros

 

Moja Inspiracja namawiała mnie do napisania tekstu o miłości. Odmówiłem, nie czuję się na siłach, bo to temat jak rzeka – ciągle płynie, ma wiele dopływów i odpływów… Jest pożyteczna, piękna i niebezpieczna… Każdy kiedyś kochał, kocha i w przyszłości będzie kochać.  Tego uczucia nie da się “skasować”! Ma źródła w sercu i duszy człowieka, tam gdzie rozum nie rządzi. Kiedy wypłynie, nic jej nie powstrzyma. Rozsądek czasami próbuje postawić jej tamę. Zmieni kierunek i ominie ją. Niektórzy ludzie próbują regulować uczucia miłości jak koryta rzek. To je spowolni ale w perspektywie nie powstrzyma powodzi. Tak się dzieje na przykład, gdy miłość jest jednostronna, nieodwzajemniona. U zakochanych pojawia się uśmiech na twarzy, promieniują radością, popadają w euforię – fascynują jak krajobrazy nadrzeczne i są sobą nawzajem zafascynowani! A ci kochani jednostronnie, ciągle nagabywani, w którymś momencie stają się nerwowi, dopada ich stres, czasami nawet złość – czują się jak po wielkiej powodzi, tacy zamuleni. Tylko praca – obustronna życzliwość, czas i cierpliwość mogą przywrócić równowagę naturalnych rozlewisk – ludzkich wzajemnych uczuć. I przy odpowiedniej, słonecznej aurze zamienić kolorową znajomość np. w ciepłą przyjaźń, a nie burzową relację. “Gdy nie mamy, tego co kochamy, trzeba kochać to, co mamy”.

 

A jeśli to tylko zauroczenie a nie miłość? Jak poznać, w ogóle jak o tym myśleć, gdy w ekstazie uczuć patrzymy przez “różowe okulary” – widzimy w obiekcie naszej sympatii same zalety, niewyobrażalne piękno, nieosiągalną dobroć. Nie szukamy wad, nie słuchamy głosu “ogółu” ludzi, nie stosujemy utartych norm dla wszystkich – widzimy tylko to, co chcemy widzieć, to o czym marzyliśmy.  Potrafimy wszystko zrobić dla ukochanej osoby. Nie chcemy aby się zmieniała, ale my chcemy się dla niej zmienić – niby na lepsze… Prawdziwa miłość nie zna granic, na nic nie patrzy, nic jej nie przeszkadza, o nic nie pyta – trwa wiecznie! O niej się nie zapomina, istnieje w sercu i duszy każdego człowieka. Czasami chowa się za troskami, radościami, za prozą dnia codziennego, słabnie z upływającym czasem, żeby w jednej chwili znowu wypłynąć! Zauroczenie jest cudownym uczuciem. Jesteśmy szczęśliwi, chcemy zdobywać szczyty gór. I zaczynamy dziarsko wędrówkę, z uśmiechem i podniosłymi hasłami na ustach, krzyczymy z radości aby wszyscy poznali nasze uczucie! Tylko, że im wyżej idziemy, tym słabszy uśmiech, a słowa już nie są takie podniosłe. Po środku góry echo już hasła tylko głosi. A przed szczytem zapominamy po co do “nieba” idziemy… Przed powrotem, tak dla chwilowego relaksu myślimy jeszcze przychylnie. Im bardziej w dół, zastanawiamy się po co nam ta wędrówka była potrzebna. A w domu zapominamy, że z turystyki wracamy i zaczynamy snuć refleksję o kolejnym szlaku do odkrycia… I tak obrazowo, według mnie, wygląda różnica między miłością a zauroczeniem…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.