Podróże

Ciche miasteczko z burzliwą przeszłością

Tekst: Wojciech Olejnik

 

Jest wiele historycznych miejsc, które warto odwiedzić ze względu na piękno sztuki, krajobrazu oraz ich znaczenie dla rozwoju rodzimej tożsamości. Wiślicę zaliczam do tych szczególnie cichych i urokliwych, gdzie można odnaleźć owo „tchnienie przeszłości“, sięgające prawie samych korzeni rodzimej państwowości.

Cóż jednak jest fascynującego w cichym, nieco zapomnianym i chyba niedocenianym miasteczku? To oczywiście piękno nadnidziańskich krajobrazów oraz bogactwo zabytków, wśród których na początku pragnę wymienić wiślicką kolegiatę. Jej dostojna sylwetka góruje nad resztą zabudowań miasteczka, przypominając o czasach świetności dawnej Wiślicy. Gotycki, murowany kościół w obecnym kształcie jest dziełem fundacji króla Kazimierza Wielkiego, który za swego panowania postawił tu również nie istniejący już dziś zamek, oraz pierścień murów okalających miasto.

Wiślicka kolegiata należy do grupy kościołów pokutnych. Król Kazimierz Wielki znany był bowiem z braku stałości w obszarze małżeńskim. Styl życia króla (liczne zdrady, romanse) rychle prowadził do konfliktu z władzą kościelną. Krakowski biskup Bodzanta wysłał do króla duchownego, księdza Marcina Baryczkę z ostrym upomnieniem odnośnie do niemoralnego prowadzenia się ostatniego z piastowskich władców. Król wysłuchawszy napomnienia, miał zlecić utopienie księdza Baryczki w Wiśle. Sprawa zatoczyła szeroki krąg. Wieści o zabójstwie krakowskiego księdza doszły do Watykanu, a karą za ów czyn była ekskomunika, czyli wydalenie króla ze społeczności wiernych.
W średniowiecznym świecie znaczenie ekskomuniki nałożonej na władcę chrześcijańskiego kraju miało dalekosiężne, bardzo negatywne znaczenie. Nic więc dziwnego, że czynione były starania o jej zdjęcie. Władza duchowna w końcu uległa i w zamian za swoistą ekspiację wyraziła zgodę na powrót władcy do społeczności wiernych. W ramach pokuty król Kazimierz Wielki zobowiązany został do postawienia sześciu kościołów Pokutnych: w Wiślicy, Niepołomicach, Sandomierzu, Szydłowie, Stopnicy i Nowym Korczynie. Przypomnieniem królewskiej fundacji wiślickiej kolegiaty jest zachowana do dziś, oryginalna średniowieczna tablica fundacyjna, widoczna nad portalem południowej ściany kościoła, z wyrzeźbionymi postaciami króla składającego w hołdzie Matce Bożej ufundowaną przez siebie świątynię.

Układ świątyni jest dwunawowy. Obydwie nawy kościoła oddzielone są od siebie dwiema smukłymi kolumnami. Ascetyczny, lekki, strzelisty, gotycki gmach skrywa w sobie inne piękne zabytki. W ołtarzu głównym widoczna jest rzeźba Matki Bożej uśmiechniętej, zwanej „Łokietkową”. Przed jej wizerunkiem, jak głosi tradycja, miał modlić się król Władysław Łokietek.

Przejawem zaczątków ekumenicznego myślenia w środku katolickiej przecież wówczas, średniowiecznej, środkowej Europy, są powstałe w XV wieku bizantyjskie freski ze scenami ewangelicznymi, na ścianach prezbiterium świątyni. Tego rodzaju motywy, zachowane również na Wawelu, w Lublinie i w Sandomierzu, są dowodem oryginalności rodzimej sztuki, która potrafiła łączyć motywy chrześcijaństwa wschodniego (prawosławnego) z zachodnią cywilizacją chrześcijańską.

Ekscytującą podróżą w przeszłość jest zejście do podziemi wiślickiej kolegiaty. Widoczne są tam relikty wcześniejszych, romańskich świątyń, fundowanych przez piastowskich książąt Henryka Sandomierskiego i Kazimierza Sprawiedliwego. Najwspanialszą z owych pozostałości stanowi słynna Płyta Orantów. To nic innego jak zachowany do dziś fragment posadzki romańskiego kościoła z wyrytymi postaciami modlących się ludzi, prawdopodobnie wspomnianych książąt. Na płycie wyryto napis w języku łacińskim: HI CONCVLCARI QERTUNT VI IN ASTRA LEVARI POSSINT ET PARITER VE […]: co oznacza, Ci chcą być podeptani, aby mogli być wzniesieni do gwiazd… Płyta datowana na lata 1175 do 1177 jest zabytkiem na skalę europejską. Nikt do tej pory nie odważył się na zdjęcie płyty, by sprawdzić kto pod nią spoczywa, ze względu na możliwość jej zniszczenia.

Na tym jednak nie koniec przygód ze sztuką i historią. W latach 60. XX wieku nieopodal wiślickiej kolegiaty, archeolodzy wykopali pozostałości średniowiecznego kościółka św. Mikołaja oraz tajemnicze zagłębienie, które część naukowców zinterpretowała jako misę chrzcielną, w której nasi przodkowie mieli przyjmować chrzest w obrządku starocerkiewnosłowiańskim. Teoria ta powstała w czasie narodowego uniesienia związanego z obchodami tysiąclecia państwa polskiego. Dodatkowo czynnikiem ożywiającym jej powstanie był cytat z legendy panońskiej o życiu św. Metodego, który mówił: Był zaś w nim (Metodym) także dar proroczy, tak że spełniło się wiele przepowiedni jego (…). Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiślech, urągał wiele chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze będzie dla ciebie, synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej i będziesz mnie wspominał. Tak też się stało…

Książę Wiślan miał więc pod wpływem św. Metodego, w obliczu inwazji państwa wielkomorawskiego, przyjąć chrzest po linii bizantyjskiej nieco wcześniej, niż oficjalny chrzest Polski. Późniejsze badania zakwestionowały jednak hipotezę, iż w omawianej misie Wiślanie przyjmowali sakrament inicjacji chrześcijańskiej, albowiem zarówno misa jak i kościółek św. Mikołaja wydatowane zostały najwcześniej na XI – XII wiek. Również sama Wiślica najprawdopodobniej nie była stolicą słowiańskiego państewka Wiślan. Znaleziska archeologiczne w postaci kościółka św. Mikołaja i odkrytego pod nim zagłębienia do dziś więc owiane są tajemnicą.

W drugiej połowie XX wieku, na terenie Wiślicy archeolodzy odkryli również pozostałości dwóch palatiów i dwóch romańskich rotund. Niestety nie są one dziś dostępne. Fakt ich odnalezienia jest jednak dowodem na duże znaczenie Wiślicy w dawnych dziejach państwa polskiego. W tym kontekście nie można również zapomnieć o pozostałościach średniowiecznego grodziska z czasów Bolesława Chrobrego, którego resztki w postaci obwałowań są po dziś dzień widoczne. Archeolodzy znaleźli tam studnie, cysternę na wodę oraz zarys dawnych ulic. Do dziś w nienaruszonym niemal stanie zachowała się wiślicka, średniowieczna plebania, w której kronikarz dziejów Polski, Jan Długosz miał uczyć i wychowywać synów króla Kazimierza Jagiellończyka. W jednym z pomieszczeń plebanii niedawno odkryto średniowieczny fresk z wizerunkiem fundatora, Jana Długosza. Pod plebanią dostępne są XV wieczne piwnice z zachowanym oryginalnym stropem.

Czasy swojej największej świetności przeżywała Wiślica za panowania piastowskich książąt, Henryka Sandomierskiego i Kazimierza Sprawiedliwego oraz później, gdy władcami byli Kazimierz Wielki i Kazimierz Jagiellończyk. Miasto było świadkiem sporządzenia tak zwanych statutów wiślickich. Odbywały się tu również zjazdy szlachty i rycerstwa.

Wiślica podupadła po potopie szwedzkim. Z dawnej potęgi średniowiecznego grodu zostało zaledwie kilka, jednakże bardzo znaczących, zabytków. Klimat owego miasteczka przenosi w dawne wieki sprawiając, że na chwilę można zagubić poczucie czasu. Stare mury kolegiaty i pozostałości wykopalisk inspirują wyobraźnię pasjonatów i naukowców do poszukiwań. Być może więc w temacie Wiślica nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa.