Święta

When a Child is born

Choć niewątpliwie żyjemy w okresie galopującej laicyzacji społeczeństwa to jednak w święta Bożego Narodzenia następuje pewna aberracja tej tendencji. Mimo że bardzo często machinalnie wykonujemy czynności związane z świątecznymi tradycjami to nie są one całkowicie pozbawione strony duchowej. Ubrana choinka, nostalgiczna melodia kolęd i piosenek, świecące ozdoby, moc życzeń i wywołujące uśmiech upominki budują niesamowity klimat, w który bardzo naturalnie chcemy wkroczyć i całym sobą go przeżywać.

 

Myślę, że znaczna większość ludzi czeka tego wyjątkowego wieczoru, kiedy przychodzi czas przełamanie się opłatkiem, przytulenia z najbliższymi, posmakowania czerwonego barszczu z uszkami (czy innych tradycyjnych potraw) i wybrania się na pasterkę. Powodowane to wszystko wewnętrzną siłą pochodzącą z najgłębszych pragnień człowieka.
Nieodmiennie od kilku lat w okresie przedświątecznym zaskakuje mnie ta szczególna moc Bożego Narodzenia, która odwraca w wielu przypadkach codzienny bieg zdarzeń. Czas, rodzina, miłość, tradycja – słowa te, może nieco spowszedniałe w szarej codzienności, nabierają nowego znaczenia. Czy doskonałym potwierdzeniem tego nie jest niezliczona ilość filmów (i nie chodzi to absolutnie tylko o osławionego Kevina), piosenek, świątecznych gadżetów, które nierozłącznie są powiązane z tym okresem i ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością? Owszem, może bardzo często dajemy się wciągnąć w wir tego wszystkiego, co w konsekwencji odciąga nas od istoty świąt, ale niezależnie od tego zazwyczaj szukamy tego samego – powrotu do początku. Tradycja staje się pewną drogą powrotu do źródeł, do zatrzymania się i odnalezienia tego, co najważniejsze.
Na pewno głównym „bohaterem” tego czasu jest Dzieciątko Jezus i tajemnica (czy raczej Tajemnica) Boga, który stał się człowiekiem, a wszystko z miłości. Warto nie zgubić tej prawdy w myśl zasady, że gdy Bóg ma pierwsze miejsce, wtedy wszystko ma swoje właściwe miejsce. Faktycznie, tylko przeżycie świąt z wiarą, że to rzeczywiście BOŻE NARODZENIE ustawia cały klimat i „otoczkę” w należytym porządku. Ale również trzeba pamiętać, że Dzieciątko Jezus nie było same, a obok Niego nieustannie czuwali Maryja i Józef tworząc Świętą Rodzinę, a przecież święta to właśnie rodzinny czas. Różnie układają się ścieżki ludzkiego życia, ale niemal każdy ma bliskie osoby i panujący nastrój sprzyja podziękowaniu za tą obecność. Czym bylibyśmy sami bez innych ludzi, bez żadnego punktu oparcia i odniesienia? Myślę, że tylko dzięki temu, że żyjemy nie sami, a w społeczeństwie możemy odpowiednio zdefiniować samych siebie. W te dni nasza pamięć wędruje również w stronę tych, których kochamy, a którzy już odeszli. Warto podziękować za ich obecność w naszym życiu i wierzyć, że oni naprawdę są przy nas, choć już w innej rzeczywistości i w innym wymiarze świętują razem z nami.
Boże Narodzenie buduje również mocny fundament do pojednania. Czas na życzenia, przełamanie się opłatkiem i rozmowę to doskonała okazja do znalezienia wspólnej drogi pomiędzy podziałami naszych różnic. To także chwila na wzniesienie się ponad to, co dzieli i dostrzeżenia wartości ponadczasowych. Wszak wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy możemy zbłądzić, ale też potrzebujemy siebie nawzajem. Niewątpliwie tego pojednania potrzeba na wielu szczeblach i w wielu dziedzinach, co nie jest ani proste, ani szybkie do załatwienia. Warto jednak wykonać jakiś krok w stronę budowania jedności, bo z kolei ona buduje wokół nas świat, w którym będzie więcej miłości.
W tym przedświątecznym okresie cieszą mnie bardzo ogromne kolejki do spowiedzi. Piszę to pewnie dlatego, że mam stałego spowiednika (przez te kolejki jeszcze bardziej doceniam jego obecność) i nie muszę w nich stać. Może zdarza się krytyka, że to przez to, że spora grupa odkłada spowiedź na ostatnią chwilę i chce to załatwić w biegu. Niezależnie od tego, czy to prawda czy nie sam fakt, że się spowiadają sprawia uśmiech na twarzy. Nie warto tamować działania łaski Bożej, która bezsprzecznie w sakramencie działa i może przynieść owoce. Tak samo też z pasterką. Nawet jeśli dla niektórych to swoisty „wybryk”, że ten jeden raz w roku wybiorą się do kościoła to naprawdę warto. To, że Boże Narodzenie niezmiennie fascynuje ludzi uważam również za wybitny przykład nieograniczonego działania Bożego miłosierdzia.
Dla nas, w większości zabieganych i przytłoczonych ilością obowiązków ludzi święta dają upragniony czas możliwy do wykorzystania go na rozmowy z bliskimi, długie spacery, czytanie dobrej książki lub po prostu posiedzenie przy oknie z kubkiem herbaty i wpatrywanie się w gwiazdy na niebie. Czy to nie zadowalająca perspektywa? Przygotowania do świąt zabierają dużo czasu i energii, a niejednokrotnie i dużo nerwów. Warto jednak w święta znaleźć czas, żeby je spędzić i żeby znowu nie umknęły jak głosi popularne powiedzonko: „święta, święta i po świętach”. Myślę, że często zdarza się nam marnować czas lub wykorzystywać go na niekoniecznie potrzebne rzeczy. Szkoda jednak przeżyć te wyjątkowe grudniowe dni bez tego świątecznego nastroju. Klimat świąt wytwarzamy przede wszystkim w naszych sercach.
Owszem, są osoby, które nie lubią świąt albo święta ich denerwują. Wydaje się jednak, że ta niechęć też wynika z pragnienia, żeby mieć takie prawdziwe Boże Narodzenie. Wokół widzi się świętujących ludzi, a w naszym życiu istnieje coś, co skutecznie przeszkadza – czy to nie frustrujące? Na to również jest rada. Może to być swoiste wyzwanie by zrobić coś w końcu z tą przeszkodą, wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać, aby tegoroczne święta przebiegły w inny, wyjątkowy sposób? Tutaj warto pamiętać o tej istocie, że najważniejsze w tym okresie to wejście w tajemnicę bezinteresownej Miłości, która przyszła na świat, a jest ona otwarta dla wszystkich, niezależnie od innych czynników. Zatem w jakiejkolwiek sytuacji nie jesteśmy i jakkolwiek się nasze życie układa zawsze mamy szansę przeżyć autentyczne Boże Narodzenie z całą jego wyjątkowością.
Mam nadzieję, że do końca istnienia świata święta Bożego Narodzenia pozostaną wyjątkowym okresem, kiedy miłość i rodzina stają się głównymi wyznacznikami naszego życia. Nawet jeśli nadejdą tak straszne czasy, że będzie tak tylko w ten jeden dzień to wciąż warto, aby on istniał. Na koniec tych świątecznych rozważań chciałbym złożyć wszystkim najlepsze życzenia. Przede wszystkim życzę dużo miłości i wolnego czasu na odpoczynek i spędzenie go z najbliższymi. Życzę też dużo radości i uśmiechu, aby każda chwila pozostała wspaniałym wspomnieniem. Niech te święta będą rzeczywistym czasem, kiedy Bóg narodzi się w naszych sercach.

Ciche życzenie przemierza siedem mórz
i wiatr zmian szepcze wśród drzew.
Mury wątpliwości padają i toną w powodzi,
ciemność odchodzi w dal, gdy Dziecko się rodzi…