Wspomnienie z wakacji

Tekst: Julia Bijota

(…) Podczas tegorocznych wakacji wraz z rodzicami i starszym bratem wybrałam się do zimowej stolicy Polski – Zakopanego. W drogę wyruszyliśmy w poniedziałkowe popołudnie około godziny 13:00, a do celu dotarliśmy na 16:00. Gospodarz domu późnym wieczorem oprowadził nas po obiekcie i zaprezentował nam naszą sypialnię. Odrobinkę zmęczeni poszliśmy na spacer w kierunku sławnych Krupówek. Oglądaliśmy tam pamiątki i własnoręcznie robione ozdoby. Podeszliśmy nawet pod Gubałówkę, jednak nie skorzystaliśmy z podróży kolejką linowo-terenową, lecz postanowiliśmy, że udamy się do naszego domu.  Następnego dnia (tj. wtorek) zaparkowaliśmy samochodem na położonym nieopodal parkingu i pieszo udaliśmy się w kierunku kolejki na wysoki Kasprowy Wierch. Przeszliśmy już ponad dwa kilometry i nagle zastaliśmy wiele ludzi ustawionych w gigantyczną kolejkę. Jak się później okazało, my także byliśmy zmuszeni czekać prawie cztery godziny. W międzyczasie razem z mamą i tatą udaliśmy się nad pobliską rzeczkę. Kiedy wreszcie kupiliśmy bilety, wsiedliśmy do kolejki przypominającej mały autobus. Wtedy ukazały nam się wręcz przepiękne widoki i panoramy gór. Kiedy dotarliśmy na sam szczyt podeszliśmy do Centrum Meteorologii na Kasprowym Wierchu, niestety było ono zamknięte. Po godzinie byliśmy obok ,,Wielkiej Krokwi‘’, czyli jednej z kilku najsłynniejszych skoczni narciarskich w Polsce. Kupiłam tam pocztówki, aby wysłać je moim bliskim.

mountain-1245697_640Nazajutrz planowaliśmy dotrzeć nad Morskie Oko, lecz pogoda nie była dla nas wyrozumiała i już wczesnym rankiem padał deszcz. Nie chcąc się nudzić postanowiliśmy, że pojedziemy na Termy Bania do Białki Tatrzańskiej. Było tam wspaniale. Kilkakrotnie wpadałam do wody z kolorowych zjeżdżalni i pływałam w uzdrowiskowej wodzie. Słonecznego wieczora również nie chcieliśmy zmarnować, więc pojechaliśmy do słynnego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Gdy weszliśmy akurat rozpoczął się Różaniec. Po skończonej modlitwie udaliśmy się na spacer do małego parku znajdującego się za kościołem. Znajdował się tam piękny ołtarz.

W czwartek pogoda dała się we znaki, ponieważ słońca nie brakowało, przeciwnie – temperatura sięgała ponad 25 stopni Celsjusza, więc postanowiliśmy ją wykorzystać i wybrać się nad Morskie Oko. Było ciężko, ale w końcu ujrzeliśmy upragniony widok, o którym tak długo marzyliśmy. Droga powrotna była znacznie lżejsza. Kiedy nadszedł ostatni dzień naszej wycieczki poszliśmy szlakiem na Dolinę Kościeliska. Ślicznie… Zrobiłam wiele zdjęć, aby móc sobie codziennie przypominać piękne widoki…