Persona

Życie, życie…

Z Piotrem Tytko rozmawia Karolina Tytko

 

K: Jaki sens ma życie? Bo to, że jakiś musi mieć, to raczej oczywiste.

P: Po prostu żyć – tyle, że łatwo to powiedzieć… Szczególnie w aspekcie codzienności.

K: No tak, sens życia a codzienność to tak naprawdę temat hardcore. Łatwo mówić o górnolotnych celach, trudniej je naprawdę realizować. Często się po prostu nimi zasłaniamy.

P: Fajnie jest mówić o rzeczach uznanych przez ogół za zaszczytny pewnik. Ale wtedy możemy zapomnieć o prawdzie i indywidualnych przekonaniach.

K: A przecież sensu życia najpierw należy szukać w prawdzie. Nie uda nam się to jeśli będziemy unikać prawdy o sobie. Taka bywa najtrudniejsza.

P: Dlatego nic dziwnego, że chce się ją ukryć, uciec od niej..

K: I to nie tylko w jakieś oczywiste zło. Równie dobrze może to być działalność charytatywna. Albo co gorsza – jakaś działalność zwalczająca zło na zewnątrz, u innych. Co bywa bardzo niebezpieczne.

P: Zagłębiając się w prawdę o sobie przechodzi nam ochota na osądzanie innych.

K: No właśnie. Dlatego miłość, która uchodzi za jedyny prawdziwy sens życia, należy uchronić przed banałami i infantylizmem, choć nie zgadzam się z powiedzeniem, że miłość to nie uczucie – jest to najbardziej przejrzyste z uczuć. Tak jakby oszlifowane.

 

***

 

Z Karoliną Tytko rozmawia Piotr Tytko

 

P: Życie jest nieprzewidywalne. I to pod każdym względem.

K: To prawda. Choćby nie wiem jakby się chciało, nie da się go w pełni zaplanować.

P: Planować można, a nawet trzeba, lecz należy mieć świadomość, że nasz plan to tylko alternatywa naszej wyobraźni, wobec rzeczywistej wersji. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Dlatego jedyne życie to żyć tu i teraz.

K: To jest w sumie bardzo trudne. Czasem fajnie jest sobie pomóc mechanizmem obiecanej nagrody w przyszłości za wykonaną pracę.

P: Ale to bywa bardzo niebezpieczne. Łatwo bowiem można popaść w życie marzeniami. Nie zauważając rzeczywistych sytuacji, ludzi. Tyle można stracić, nawet tego nie zauważając…

K: Czyli planować, ale się nie przywiązywać.

P: To samo się tyczy przeszłości. Nie można mieć do siebie (ani do nikogo innego) żalu o to, że się nie przewidziało pewnych faktów. To jest pocieszające, choć nie zawsze do spełnienia.

K: No, ciężko jest się czasem pożegnać z poczuciem winy. Ale i żalu.

P: Podsumowując – nie można tym żyć. Tylko w chwili teraźniejszej mamy rzeczywistą możliwość działania. Możemy coś stracić albo zyskać. Takich praw do przeszłości czy przyszłości nie mamy.